Publikacja: 22.02.2026
Inna perspektywa odpowiedzialności: dlaczego obie strony mają rację (i mimo to projekt potrafi stanąć)
W projektach IT – szczególnie realizowanych dla instytucji publicznych – słowo „odpowiedzialność” bywa zdradliwe. Wszyscy go używają, wszyscy kiwają głową, a potem okazuje się, że każda strona miała na myśli coś innego.
Dostawca zwykle rozumie odpowiedzialność jako: „dowieźć rozwiązanie”.
Klient (zwłaszcza publiczny) często rozumie ją jako: „móc to uzasadnić i obronić”.
Te dwa znaczenia nie są sprzeczne. One są równoległe. Problem zaczyna się wtedy, gdy projekt jest prowadzony tak, jakby istniała tylko jedna z tych perspektyw.
Odpowiedzialność dostawcy: precyzja, dowiezienie, przewidywalność
Analityk po stronie dostawcy jest zwykle skupiony na tym, żeby jak najdokładniej zebrać wymagania, nadać im strukturę i przełożyć je na język pracy zespołu wytwórczego. To oznacza codzienną współpracę z architektami, developerami i testerami: doprecyzowanie reguł biznesowych, rozbijanie tematów na mniejsze elementy, pilnowanie spójności oraz wychwytywanie luk zanim staną się kosztownymi błędami.
W tej perspektywie odpowiedzialność jest bardzo „projektowa”: dostarczyć rozwiązanie zgodnie z zakresem, budżetem i harmonogramem. Liczy się przewidywalność, jasność i możliwość planowania. Niejasne wymaganie nie jest „neutralne” – jest ryzykiem. Każda niedopowiedziana reguła, każdy nieopisany wyjątek i każda decyzja „do ustalenia później” ma tendencję do powrotu w najgorszym możliwym momencie: podczas testów, odbiorów albo tuż przed wdrożeniem.
Dlatego analityk dostawcy często instynktownie dąży do domykania tematów: „dopiszmy kryteria akceptacji”, „ustalmy wyjątki”, „potrzebuję decyzji, inaczej nie da się zaprojektować rozwiązania”. Z zewnątrz może to wyglądać jak „nacisk”, ale z jego perspektywy to zwykłe zarządzanie ryzykiem dowiezienia.
Odpowiedzialność klienta publicznego: zgodność, interesariusze, kontrola
Tymczasem analityk po stronie klienta – szczególnie w instytucji publicznej – funkcjonuje w świecie, gdzie projekt IT jest tylko jednym z elementów większego systemu. Ograniczenia wynikają nie tylko z budżetu czy zasobów, ale też z regulacji prawa, oczekiwań interesariuszy, procedur, a także realnej perspektywy kontroli i rozliczalności.
W tym świecie „wymaganie” rzadko jest wyłącznie opisem funkcji systemu. To często również:
  • uzasadnienie prawne (czy wolno to robić i na jakiej podstawie),
  • potrzeba społeczna (po co to wdrażamy i komu to służy),
  • zgodność z polityką państwa / strategią instytucji,
  • oraz możliwość egzekwowania i weryfikacji (czy da się wykazać, że działa zgodnie z założeniami i przepisami).
Dlatego klient publiczny ma naturalną ostrożność wobec skrótów myślowych i „ustaleń na słowo”. Czasem nie chodzi o brak zaufania do dostawcy, tylko o świadomość konsekwencji: jeśli coś zostanie odebrane bez właściwej podstawy, konsekwencje nie spadną na wykonawcę – spadną na instytucję, a często konkretnych ludzi w niej.
I tu pojawia się najważniejszy element „innej perspektywy odpowiedzialności”: klient publiczny często odpowiada nie tylko za efekt, ale też za ścieżkę dojścia do efektu.
Punkt zapalny: kiedy „akceptacja” znaczy co innego
Najbardziej kosztowne nieporozumienia biorą się nie z konfliktu, tylko z pozornej zgody.
Dostawca pokazuje działającą funkcję, interesariusze mówią „wygląda dobrze”, temat przechodzi dalej. Z perspektywy dostawcy to jest akceptacja robocza – sygnał, że można rozwijać kolejne elementy.
Z perspektywy klienta publicznego to często jeszcze nie jest akceptacja w sensie odpowiedzialności. Bo akceptacja może oznaczać formalne zatwierdzenie: decyzję, protokół, podpis, ślad w obiegu dokumentów. I dopóki tego śladu nie ma, temat bywa „niby uzgodniony, ale wciąż ryzykowny”.
W praktyce projekt może stanąć na etapie odbioru nie dlatego, że „ktoś zmienił zdanie”, tylko dlatego, że jedna strona uważała temat za zamknięty, a druga traktowała go jako wstępne uzgodnienie.
Odpowiedzialność jako konsekwencja, nie jako granica
W rozmowach projektowych często padają zdania typu: „to po waszej stronie”, „to nie w naszym zakresie”, „to decyzja biznesu”. Czasem są prawdziwe kontraktowo. Ale jeśli używa się ich jako sposobu na zamknięcie tematu, projektowo działają jak bomba z opóźnionym zapłonem.
Bo odpowiedzialność w projektach IT to nie tylko pytanie „kto ma zrobić”, ale przede wszystkim „kto poniesie konsekwencje, jeśli nie domkniemy tematu teraz”.
  • Dostawca poniesie konsekwencje niejasności: poprawki, spory o interpretacje, opóźnienia i wzrost kosztów.
  • Klient publiczny poniesie konsekwencje braku formalizacji: ryzyko zakwestionowania, problem z odbiorem, brak możliwości obrony decyzji.
To są inne konsekwencje, dlatego strony inaczej ważą ryzyka – i inaczej definiują „odpowiedzialność”.
Co zmienia grę: uzgodnienie „odpowiedzialności za decyzje” i „odpowiedzialności za dowody”
Dojrzała współpraca nie polega na przerzuceniu odpowiedzialności, tylko na jej świadomym podziale.
W praktyce pomaga bardzo proste przesunięcie w myśleniu:
  • Dostawca bierze odpowiedzialność za to, aby wymagania były doprecyzowane, spójne i zrozumiałe dla zespołu wytwórczego.
  • Klient bierze odpowiedzialność za to, aby wymagania miały podstawę, były możliwe do zaakceptowania formalnie i dało się wykazać, że projekt je spełnia.
  • Obie strony biorą współodpowiedzialność za to, aby decyzje miały właścicieli, a ustalenia – odpowiedni ślad (taki, jakiego wymaga dany kontekst).
To brzmi poważnie, ale w praktyce sprowadza się do jednego: ustalenia, co w tym projekcie jest „roboczym ustaleniem”, a co jest „decyzją, za którą ktoś stanie”.
Puenta
„Inna perspektywa odpowiedzialności” nie oznacza, że jedna strona jest „trudna”, a druga „nie rozumie realiów”. Oznacza, że każda strona chroni inny rodzaj ryzyka.
Dostawca chce dowieźć działające rozwiązanie. Klient publiczny chce dowieźć rozwiązanie, które da się odebrać i obronić.
Gdy te dwie perspektywy spotykają się świadomie – projekt przyspiesza. Gdy spotykają się przypadkiem – projekt prędzej czy później zatrzymuje się na rzeczach, których nie widać w backlogu, ale które są bardzo widoczne w kontroli.
IT Business&System Analyst